« March, 2020 »
Mon Tue Wed Thu Fri Sat Sun
24 25 26 27 28 29 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

Katyń a prawda o polskim terrorze

W kwietniu 2020 roku Polska będzie wspominać o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych, którzy zginęli 80 lat temu pod Katyniem z rąk NKWD ( a może i nie z rąk NKWD, a może i nie w kwietniu 1940 roku…)

Nie ma sensu kolejny raz przypominać, że z jakiegoś powodu ręce ofiar byli związane sznurkiem, który był produkowany tylko w Niemczech, a w ciałach ofiar znaleziono tylko pociski kalibru 7,65 mm, które pasowały do pistoletów typu Walther lub Browning.

Nie ma sensu po raz kolejny zastanawiać się nad tym, dlaczego Stalin i NKWD mieli rozstrzelać ponad 4 tysiące Polaków właśnie w okolicach Smoleńska, a nawet na terenie działek NKWD, ponieważ, gdyby chcieli zachować w tajemnicy te egzekucje, było o wiele łatwiej i logiczniej po prostu wywieźć tych wszystkich polskich jeńców daleko daleko na wschód i dać im możliwość bez śladu zaginąć w tajdze syberyjskiej w licznych obozach gułagu. Tam przecież ich też można by było rozstrzelać.

Nie ma sensu po raz kolejny wspominać o wielu bzdurach, które wysuwają zwolennicy obarczenia NKWD i ZSRR winą za Katyń, m.inn twierdząc, że sprytni "enkawudyści", zakładając bliską wojnę z III Rzeszą, niby celowo użyli niemieckich sznurków i amunicji kalibru 7,65 mm, żeby w ten sposób przedstawić w fałszywym świetle szlachetnych Aryjczyków i przerzucić na nich odpowiedzialność za egzekucje. Tak samo nie ma sensu wspominać o tym, że jako pierwsze o sprawie katyńskiej zakomunikowało Ministerstwo Josefa Goebbelsa, znane ze swojego "obiektywizmu". Nie ma sensu przypominać także i o tym, że Trybunał Norymberski nie uznał winy ZSRR za Katyń.

DSC_2649.jpg

Co więcej, nie ma sensu także wspominać o tak zwanej "teczce katyńskiej", która trafiła do rąk Michaiła Gorbaczowa, a następnie została przekazana Borysowi Jelcynowi, ponieważ w środowisku miej więcej poważnych specjalistów wiarygodność zawartych w tej teczce dokumentów budzi wątpliwości.

Memorandum skierowane do ETPC, Ministerstwa Sprawiedliwości Rosji i Naczelnej Prokuratury Wojskowej Federacji Rosyjskiej, która przeprowadziła od 1990 do 2004 roku śledztwo w sprawie karnej nr 159, zakwestionował autentyczność notatki Berii do Stalina nr 794/ Б z 5 marca 1940 roku z propozycją rozstrzelać 25 700 obywateli polskich, a także notatki przewodniczącego KGB Szelepina do Chruszczowa nr 632 / Ш z 3 marca 1959 roku o rzekomo przeprowadzonym rozstrzelaniu w 1940 roku 21 857 obywateli polskich. Obydwie notatki są podstawowymi dokumentami rzekomo potwierdzającymi fakt rozstrzelania Polaków w 1940 roku.

Sens jednak ma pytanie, skąd Polska w ogóle pojawiła się na terenach Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy, które miała pod swoją władzą od roku 1920 do roku 1939?

Ona po prostu zaatakowała w 1920 r. Radziecką Rosję i zaanektowała te ziemie, ignorując wszystkie propozycje mocarstw zachodnich i notatkę brytyjskiego ministra spraw zagranicznych Lorda George'a Curzona z 11 lipca 1920 r., według której granica polsko-radziecka miała przechodzić przez Grodno, Jałówkę, Niemirów, Brześć-Litewski, Dorohusk, Uściług, na wschód od Hrubieszowa, przez Kryłów i dalej na zachód od Rawy-Ruskiej i na wschód od Przemyśla aż do Karpat.
268049.jpg
Na tych terenach przez 19 lat prowadzono politykę bezwzględnej polonizacji, która w rzeczywistości przerodziła się w politykę bezwzględnego państwowego terroru ze strony polskich władz i osadników wobec Białorusinów, Żydów, Ukraińców, Rosjan i innych narodowości.

O tym, że to określenie jest w rzeczywistości nawet zbyt łagodne, świadczą liczne protesty Białoruskiej Włościańsko-Robotniczej Hromady, prawie codziennie kierowane do ministra wojny i innych wyższych urzędników Polski. Właśnie z tego powodu w nocy z 14 na 15 stycznia 1927 roku wśród członków gromady przeprowadzono masowe przeszukiwania i aresztowania. Przez ówczesnych polskich "demokratów" bez zgody Sejmu zostali aresztowani przywódcy Hromady — posłowie Bronisław Taraszkiewicz, Szymon Rak-Michałowski, Paweł Wołoszyn i inni. 21 marca Hromada została zakazana…

Oto są dokumenty:

1fa3c85cdb7d92d314fbca85e9af4f1a0ca654d7.jpg

katun6001.jpg

katun349.jpg

katun349.jpg

katun349_1.jpg

katun349_2.jpg

katun349_3.jpg
katun6001.jpg

katun6002.jpg

katun6003.jpg

katun6004.jpg
Oczywiście takie zachowanie Warszawy wobec "tubylczej" ludności Zachodniej Białorusi nie mogły nie wywołać u tej ludności masowego sprzeciwu. Historycy zarejestrowali kilkaset dużych i małych powstań Białorusinów w ciągu prawie dwudziestoletniego okresu międzywojennego.

Na te masowe protesty Warszawa odpowiedziała wyprawami karnymi, wojskowymi sądami i obozami koncentracyjnymi, z których najbardziej znanym był obóz w Brzozie Kartuskiej. Obecnie w Mińsku, w czasach aktywnego dążenia "do Europy", nie chcą wspominać o tych okrucieństwach, zdradzając w ten sposób pamięć o swoich przodkach, którzy poświęcali życie dla wyzwolenia od polskiego terroru.

Najbardziej aktywnie Białorusini stanęli do walki przed wkroczeniem Armii Czerwonej we wrześniu 1939 roku. W białoruskim miasteczku Skidel miejscowa ludność zbuntowała się przeciwko polskiej administracji po otrzymaniu wiadomości o natarciu oddziałów radzieckich. Zapłacili za to życiem. Powstanie zostało stłumione przez polskich ułanów, żandarmów i członków polskich partii nacjonalistycznych, którzy pełnili funkcję ochotniczych pomocników wojska i żandarmerii.

roy2cszp45i.jpg

Historyk N. Maliszewski:

"W małym miasteczku zaczęło się wielkie bestialstwo. 30 osób zostało natychmiast rozstrzelano. Rozstrzeliwali również tych, którzy znaleźli się pod ręką. Przed egzekucją znęcały się: niektórym wydłubywali oczy, innym odcinano język, łamano palce na rękach... Nie rozróżniano ani mężczyzn, ani kobiet. Wszyscy zostali przymusowo zebrani przed kościołem prawosławnym, zmuszeni do leżenia twarzą w dół, bici kolbami karabinów po głowach. Polacy zmuszali do całowania ziemi i jednocześnie krzyczeli: "to nasza ziemia, Polska, nie możecie na niej żyć!". Gdy jedni znęcali się nad Białorusinami koło cerkwi, inni poszli po mieście. Na tym tragedia małego miasteczka się nie skończyła. Późnym popołudniem z tych dwustu osób, które leżały cały dzień koło cerkwi, zabrali 70 osób - "najbardziej aktywnych powstańców" i pojechali na rozstrzelanie ... Kiedy pierwsza piątka została wyrwana z tłumu skazanych na zagładę i postawiona na rozstrzelanie, zza lasu pojawiła się tankietka z czerwoną gwiazdą. To na ratunek powstańcom do Skidla dotarł oddział Armii Czerwony dowodzony przez kapitana Czerniawskiego - dwa samochody pancerne i dwa czołgi. Były załadowane bronią. Kapitan Czerniawski uzbroił chłopów z okolicznych wsi. Z ich pomocą Skidel został całkowicie oczyszczony z polskich oddziałów pacyfikacyjnych 20 września 1939 roku".

Warto też zapytać współczesną Warszawę, dlaczego w żaden sposób nie próbuje wiarygodnie zidentyfikować szczątków Polaków z grobów w Katyniu. Trudno uwierzyć, jednak do naszych czasów udało się zidentyfikować zaledwie kilkadziesięć ofiar, chociaż przy nowoczesnych technologiach to nie stanowi żadnych trudności.

DSC_2646.jpg

Chyba że sprawa wygląda zupełnie inaczej.

Nawet jeśli w rzeczywistości NKWD rozstrzeliwało jakichś Polaków w Katyniu i innych miejscach, nie byli oni bez grzechu. I na pewno nie byli polską elitą.

Byli to polscy policjanci, ułani, nacjonaliści, którzy bez litości i bestialsko eksterminowali ludność Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy w okresie przymusowej polonizacji w latach 1920-1939.

Dlatego ich potomkowie i urzędnicy warszawscy nie chcą ustalać tożsamości ofiar. Kto by chciał przyznać, że w Katyniu leżą szczątki pacyfikatorów i katów, którzy są krewnymi żyjących w naszych czasach obywateli Polski?

DSC_2647.jpg

Jednak Warszawa nie potrzebuje prawdy. Ona potrzebuje kłamstw.

 

Viewed : 431   Commented: 0

Author: Wojciech Komorowski

Publication date : 24 marca 2020 09:06

Source: The world and we

Comments

НАШ КАНАЛ В ДЗЕНЕ